Napisano:
13.03.10


Lampy studyjne kosztują niemało i ciężko je nazwać uniwersalnymi, zwłaszcza kiedy potrzebujemy światła poza studiem. Dużo ciekawszą opcją dla mniej wymagających jest kupienie zwykłej lampy na baterie podłączanej do gorącej stopki. Oczywiście uwięzienie jej u góry aparatu nas nie zadowala (mimo możliwości odchylania palnika). Aby lampę „uwolnić” potrzebujemy kabel synchro. Problem jest jednak taki, że te tanie i łatwo dostępne kable są raczej projektowane z myślą o trzymaniu lampy w wolnej ręce lub mocowaniu jej na ramieniu przykręcanym do gwintu na statyw, my natomiast chcemy uzyskać zamiennik oświetlenia studyjnego. Od razu zaznaczam, że tym razem nie jest do poradnik z serii „wydaj 10 złotych lub pogrzeb w piwnicy, żeby zdziałać cuda”. Przede wszystkim potrzebujemy lampę, co nie jest tanią sprawą. Dodatkowo kabel synchro, co nawet w przypadku zamiennika oznacza mniej więcej 100 zł. Reszta wydatków jest raczej symboliczna, przynajmniej w porównaniu do tych dwóch.

Uwaga! Poradnik wymaga lutowania więc może być niebezpieczny dla raczej drogiego sprzętu. Nie biorę odpowiedzialności za wasze umiejętności w tej dziedzinie, więc zastanów się 3 razy czy chcesz zaryzykować zwarcie między lampą a aparatem!

Na dobry początek przyjrzyjmy się gorącej stopce (w tym przypadku canonowska):

gorąca stopka canon

Widać, że znajduje się na niej 5 styków. Do przedłużenia kabla potrzebujemy więc co najmniej pięciożyłowego kabla. Idealnym kandydatem jest tutaj… kabel PS/2, np. od klawiatury. Potrzebny jest odpowiednio długi, więc raczej odpada odcięcie go za starej klawiatury, najlepiej kupić dosyć łatwo dostępny przedłużacz klawiaturowy, niektóre mają całkiem konkretne długości.

Teraz sprawa jest dosyć oczywista – musimy kable pociąć i zlutować (pamiętając o odpowiednich kolorach przewodów!) a następnie zadbać o odpowiednią izolację/ochronę każdej żyły z osobna, i wszystkich razem. Nie zamierzam tutaj wchodzić w szczegóły – jeśli nie wiesz co i jak, lepiej się za to nie zabieraj!

Cel osiągnięty, ale moim zdaniem pomysł warto trochę rozwinąć, i kupić dwa przedłużacze (np. jeden długi, drugi dla oszczędności jak najkrótszy). Z jednej strony mają one wtyczkę PS/2 męską, z drugiej żeńską. Korzystając z tego wystarczy z krótszego kabla odciąć końcówki, a następnie przylutować je w miejscu przecięcia kabla synchro. Długiego kabla nie ruszamy w ogóle. Wyglądałoby to tak:

Dzięki takiemu rozwiązaniu dostajemy regulowaną długość kabla w zależności od potrzeb – kiedy chcemy trzymać lampę w ręce łączymy bezpośrednio dwa końce kabla synchro. A kiedy potrzebujemy znacznie oddalić się od lampy, wpinamy pomiędzy nie przedłużacz klawiaturowy.

I tym sposobem możliwości naszej lampy wzrosły czterokrotnie : )

Blogowe


RSS

Informacje

Przedstawiam tutaj różne kwestie związane z fotografią w ten czy inny sposób. Na przykład jak prosto i tanio stworzyć wyposażenie studia lub uzyskać jakiś efekt w photoshopie. W końcu potrzeba jest matką wynalazku, a nie każdego stać na profesjonalny sprzęt ;-) Jeżeli masz jakiś pomysł do opisania, pytanie czy cokolwiek (no może oprócz spamu), to mailuj do mnie śmiało na radekadamczewski@gmail.com.